Sąsiadka zaczepia Cię na klatce i mówi, że Twój pies wył przez pół dnia. Po powrocie znajdujesz pogryzioną listwę przy drzwiach albo kałużę w przedpokoju, choć pies od dawna jest czysty. A może po prostu nie możesz wyjść do łazienki, bo ktoś czteronożny idzie za Tobą krok w krok.
Jeśli to brzmi znajomo, najpierw jedno: to nie jest złośliwość psa i to nie jest Twoja porażka. Pies, który źle znosi zostawanie, nie mści się i nie „robi na złość”. On sobie w tej sytuacji po prostu nie radzi. Dobra wiadomość jest taka, że z tym da się pracować. Mniej dobra: to proces liczony w tygodniach, a czasem w miesiącach, nie w jednym triku z internetu.
W tym tekście opowiem, jakie sygnały warto zauważyć wcześnie i od czego zacząć, zanim problem się utrwali.
„Lęk separacyjny” to tak naprawdę trzy różne problemy
Potocznie wszystko, co dzieje się z psem pod nieobecność opiekuna, nazywamy lękiem separacyjnym. Dziś mówimy szerzej: o zaburzeniach separacyjnych. To ważna różnica, bo pod tą samą nazwą kryją się trzy różne stany emocjonalne, a każdy wymaga trochę innej pracy.
Panika separacyjna. Pies nie znosi rozstania z konkretną osobą (czasem z innym zwierzęciem). Zwykle niepokoi się już wtedy, gdy opiekun szykuje się do wyjścia. Chodzi za nim po domu, drapie drzwi, bo chce do niego dotrzeć. Gdy wychodzi ktoś inny z domowników, bywa zupełnie spokojny.
Lęk separacyjny. Tu problemem jest samo bycie samemu, obojętnie, kto wychodzi. Napięcie narasta po zamknięciu drzwi. Takie psy często boją się też głośnych dźwięków, a lęk z czasem rozlewa się na podobne miejsca i sytuacje.
Frustracja separacyjna. Najmniej dramatyczna z wyglądu, a bardzo częsta. Psu się nudzi, ma niezaspokojone potrzeby i nie umie sam sobie znaleźć zajęcia. Szuka go więc w szafkach, w butach albo w listwie przypodłogowej. Ważny znak: między takimi epizodami potrafi spokojnie spać.
Te trzy obrazy mogą się na siebie nakładać. Dlatego nie warto zgadywać na podstawie samych zniszczeń. Pogryziona futryna nie przesądza, że pies panikuje. Równie dobrze może być sfrustrowany tym, że drzwi się zamknęły, a on został z niczym do roboty.
Pierwsze sygnały, na które warto zwrócić uwagę
Najłatwiej je zauważyć, gdy podzielisz dzień psa na trzy momenty: zanim wyjdziesz, kiedy Cię nie ma i kiedy wracasz.
Zanim wyjdziesz:
- pies niepokoi się, gdy sięgasz po klucze, zakładasz buty albo kurtkę,
- dyszy, piszczy, krąży albo wręcz staje Ci na drodze do drzwi,
- na co dzień chodzi za Tobą krok w krok, także do łazienki, i nie potrafi odpocząć, gdy jesteś w innym pokoju.
Kiedy Cię nie ma (o tym zwykle mówią sąsiedzi albo to, co zastajesz w domu):
- wycie, szczekanie lub piszczenie, czasem bez przerwy przez długi czas,
- drapanie i gryzienie drzwi, okien, framug,
- niszczenie przedmiotów, butów, poduszek, mebli,
- siku lub kupa w domu u psa, który normalnie jest czysty,
- ślinienie się, mokre ślady łap, nietknięte jedzenie zostawione na czas Twojej nieobecności.
Kiedy wracasz:
- bardzo gwałtowne, długie powitanie, z którego pies długo nie może zejść,
- albo wręcz przeciwnie: pies jest wyraźnie zmęczony, „wypompowany”, jakby przeszedł ciężki dzień.
Pojedynczy sygnał nie oznacza jeszcze zaburzenia. Szczeniak, który chwilę popiskuje, gdy wychodzisz, to coś innego niż pies, który przez kilka godzin nie zmruży oka. Liczy się całość obrazu i to, czy problem się nasila.
Pierwsze kroki: od czego zacząć
- Nagraj psa, gdy wychodzisz. To najważniejsza rada z całego tekstu. Wystarczy telefon, laptop albo tania kamerka, najlepiej z dźwiękiem, ustawiona tak, żeby widać było drzwi wejściowe i miejsca, do których pies odchodzi. Na nagraniu sprawdź: kiedy zaczyna się niepokój (przy szykowaniu się, zaraz po zamknięciu drzwi czy dopiero po godzinie), czy pies je, czy w ogóle się kładzie i po ilu minutach, czy dyszy i krąży, co niszczy i gdzie. Bez nagrania każdy plan pracy, także mój, jest dobierany na ślepo.
- Odwiedź lekarza weterynarii. Ból, problemy z układem pokarmowym, skórą czy pęcherzem potrafią mocno podkręcić niepokój psa. Jeśli pies załatwia się w domu, zacznij od badania moczu. Zdrowie zawsze sprawdzamy jako pierwsze, zanim zabierzemy się za trening.
- Przyjrzyj się potrzebom psa. Czy ma wystarczająco dużo spacerów, węszenia, żucia, spokojnego snu? Czy dzień ma przewidywalny rytm? Przed dłuższym wyjściem lepiej sprawdza się długi, spokojny spacer z dużą ilością węszenia niż szybkie bieganie za piłką. Po powrocie zaproponuj drugi, ciekawy spacer z aktywnościami.
- Ogranicz zostawanie ponad możliwości psa. Każde kolejne „przetrwanie” kilku godzin w stresie utrwala problem. Na czas pracy poszukaj wsparcia: rodziny, sąsiada, petsittera, kogoś, kto wyprowadzi psa w połowie dnia. Przy psie bardzo skupionym na jednej osobie dobrze, żeby na spacery chodził też ktoś inny z domowników.
- Ćwicz samodzielność, będąc w domu. Daj psu matę węchową, zabawkę do wylizywania albo gryzak w jednym pokoju, a sam przejdź do drugiego. Pies uczy się, że nie zawsze musisz być obok, nawet gdy jesteś w mieszkaniu. Nagradzaj każdy moment, w którym sam z siebie odpoczywa z dala od Ciebie.
- Wychodź i wracaj spokojnie. Bez wylewnych pożegnań i bez ignorowania psa. Zawsze to samo krótkie zdanie na wyjście i na powitanie. Przewidywalność bardzo pomaga.
Sam trening wychodzenia z domu, czyli stopniowe oswajanie psa z kluczami, butami, klamką i zamykaniem drzwi, wymaga dokładnego dawkowania. Robimy go małymi krokami, zawsze zanim pies zacznie się denerwować. Zbyt szybkie tempo potrafi cofnąć efekty o kilka tygodni, dlatego na początku warto przejść go z kimś, kto widział takich psów wiele.
Czego nie robić, nawet jeśli wszyscy tak radzą
Nie karć psa po powrocie. Pies nie połączy Twojej złości z tym, co zrobił dwie godziny wcześniej. Połączy ją z Twoim powrotem. A to oznacza jeszcze więcej napięcia przy następnym wyjściu. Sprzątnij w ciszy i zapisz w notatniku, co się stało.
Nie licz, że „sam się przyzwyczai”. Rzucanie psa na głęboką wodę, czyli zostawianie go od razu na cały dzień, zwykle problem pogłębia, a nie rozwiązuje.
Nie traktuj zabawek jako lekarstwa. Kong czy mata węchowa świetnie sprawdzają się przy nudzie i frustracji. Ale pies w panice albo silnym lęku ich nie tknie, bo zestresowany pies nie je. Zabawki zostawiane na czas nieobecności wprowadzamy dopiero wtedy, gdy pies potrafi spokojnie zostać przez dłuższą chwilę i tylko takie, które dobrze zna.
Nie zamykaj psa w klatce na siłę. Klatka materiałowa może być dla psa przytulną kryjówką, ale tylko wtedy, gdy wprowadzisz ją bardzo powoli i pies sam ją wybiera. Zamknięcie zestresowanego psa w klatce bywa dla niego dodatkową traumą.
Nie zastępuj treningu suplementem. Feromony, suplementy czy leki mogą pomóc, ale ich zadaniem jest umożliwić psu naukę, a nie zrobić ją za niego. O wsparciu farmakologicznym decyduje wyłącznie lekarz weterynarii. Warto pokazać mu nagranie psa.
Kiedy warto poprosić o pomoc
Nie musisz czekać, aż sąsiedzi napiszą do administracji. Warto skonsultować się z behawiorystą, gdy:
- problem trwa dłużej niż kilka tygodni albo się nasila,
- pies na nagraniu przez długi czas nie odpoczywa, dyszy, ślini się lub nie rusza jedzenia,
- pies robi sobie krzywdę, próbując wydostać się z mieszkania,
- nie wiesz, czy to panika, lęk czy nuda, a od tego zależy cały plan.
Zaburzeń separacyjnych nie da się rzetelnie rozpoznać ani poprowadzić z posta czy wiadomości na Instagramie. Potrzebne jest nagranie, rozmowa o codzienności psa i plan dopasowany do Waszego domu. Na konsultacji razem obejrzymy nagrania, ustalimy, z czym naprawdę mierzy się Twój pies i rozpiszemy pierwsze kroki tak, żeby dało się je wdrożyć w normalnym życiu, a nie tylko w idealnym tygodniu.
Jeśli rozpoznajesz swojego psa w tym tekście, zacznij już dziś od jednej rzeczy: nagraj go przy najbliższym wyjściu. A potem napisz do mnie. To nagranie będzie najlepszym początkiem naszej rozmowy.
Joanna Szymańska, PsieBudzenie Behawiorysta-zoopsycholog | Trener psów


